Tego wieczoru Sam była pewna, że Tony’ego nie ma w mieście. Wyjechał na Tattoo Festival do Nowego Jorku. Umówiła się z Brianem w pubie o wdzięcznej nazwie Unfaithful (tłum. niewierna). Stanęła przed wejściem przyglądając się migającemu napisowi i zastanawiając czy aby na pewno dobrze robi. Ostatecznie stwierdziła, że to tylko drink i nic przecież nie musi więcej znaczyć. Ubrana była w czarne, skórzane rurki, dżinsową, luźną koszulę rozpiętą przy dekolcie tak, że granatowa koronka jej stanika delikatnie wystawała. Na górę zarzuconą miała ramoneskę, a stopy przyodziała w płaskie motocyklówki.
Weszła do środka, a oczy wszystkich skierowały się w jej stronę. Pub pełen był starych, długowłosych rockmanów, jedynie gitarzysta wyróżniał się w tłumie swoją ciemną czupryną. Okazało się, że jest jedyną kobietą w towarzystwie, ale nie zniechęciła się. Podeszła do baru, przy którym siedział On.
- Urocze miejsce- powiedziała, rozglądając się i przyglądała szerokiej półce wypełnionej trupimi czaszkami.
- To chyba jedyne miejsce gdzie nikt nie wciska nosa w nie swoje sprawy- uśmiechnął się. Rzeczywiście, kiedy zajęła miejsce, każdy wrócił do swoich sprawunków.- Czego się napijesz?
- Może na razie wódkę z colą, dzięki.- mężczyzna zamówił dwa drinki i odwrócił się bardziej w jej stronę. Już chciał coś powiedzieć, ale go wyprzedziła.- Brian, szczerze… to czemu mnie tu zaprosiłeś? Wiesz, że mam chłopaka, a jeśli chciałeś spędzić po kumpelsku czas, to mogliśmy się spiknąć z wszystkimi.
- Ja… - zakłopotał się- … nie sądziłem, że ty z nim tak na poważnie. Po tym co ci zrobił na ostatniej imprezie…
- To był incydent…
- No ale zgodziłaś się na spotkanie, więc…
- Jak ktoś kupuje mi alkohol to z reguły nie odmawiam- obdarzyła go szerokim uśmiechem.
- To do dna- on również wyszczerzył się i po chwili ich szklanki były puste.
Nie skąpił na dziewczynę pieniędzy, a barman co chwilę dorabiał shoty, które zapijali drinkami. Brian miał godnego rywala, nie tylko w kwestii osobowości, ale i picia. Nieoceniony humor gitarzysty zrobił wrażenie na Sam, która przez cały czas śmiała się i zachwycała jego opowieściami. Koło północy, stojąc twardo na nogach, wyszli z pubu i śmiejąc się z kolejnego dowcipu mężczyzny, ruszyli w nieznanym kierunku.
Przeszli sześć przecznic, kiedy nagle pchnął ją delikatnie w stronę ściany budynku obok i przygwoździł biodrami, żeby nie uciekała, jedną rękę opierał koło jej głowy, a drugą trzymał delikatnie jej kark i spojrzał na nią wzrokiem pełnym pożądania. Nie czekając na jej reakcje mocno wpił się w jej wargi penetrując językiem usta. O dziwo nie stawiała oporu i wyszła pocałunkiem mu naprzeciw. Dopiero kiedy się opamiętała, odepchnęła go mocno od siebie.
- Co ty kurwa robisz?!
- Ja… - szukał usprawiedliwienia, jednak nic racjonalnego nie przychodziło mu do głowy- … przepraszam.
- Ty to kurwa umiesz spierdolić…- ruszyła szybkim krokiem przed siebie.
Długo nie czekając, pognał za nią i dogonił.
- Przecież sama tego chciałaś…
- No, najlepiej wykorzystać pijaną babę… - chciał jej coś sensownego odpowiedzieć, jednak zamiast tego potknął się o śmietnik, którego nie zauważył na drodze, zajęty dyskusją. Na jej reakcję nie trzeba było długo czekać. Od ataku śmiechu aż usiadła na chodniku, chowała twarz w dłonie i śmiała się w głos.
- Jesteś nienormalna- śmiał się z sam z siebie.
Kiedy uspokoili się, wstali i ponownie ruszyli ulicą w tym samym kierunku co wcześniej. Sytuacja z pocałunkiem otrzeźwiła ich na tyle, że spoważnieli i długo rozmawiali i wymieniali się opiniami. Sam opowiedziała mu o tym jak to się stało, że wybrała kierunek studiów taki a nie inny. Opowiedziała również o swojej fascynacji tatuażami oraz jak poznała Tony’ego. Z jej relacji wydawało się, że nie był taki zawsze, a co więcej, pomógł wyciągnąć ją z problemów jakie miała z policją. Płacił jej również za studia, które jak się okazuje, nie są wcale takie tanie. Niektóre rodziny oszczędzają na szkoły dla dzieci od ich urodzenia. Lokata, na którą odkładali oszczędności rodzice Sam, została zajęta przez komornika, po tym jak jej ojciec wpadł w długi. Dłuższą część drogi spędzili na sprzeczce, który film Larsa von Triera jest bardziej sprośny. Czy "Idioci", czy może najnowszy "Nymphomaniac". Ostatecznie nie doszli do porozumienia, ale płynnie przeszli do dzielenia się opiniami na temat swoich ulubionych kategorii filmów pornograficznych.
Jak się później okazało, trafili pod budynek, w którym ona mieszkała. Wyciągając klucze, żeby otworzyć drzwi, jak na przekór wypadły jej z rąk. Oboje schylili się po nie zderzając głowami, na co wybuchli ponownym, nieopanowanym śmiechem.
- Pozwól, że ci pomogę- podśmiewywał się i starając się trafić do dziurki chyba z dziesięć razy, w końcu udało mu się włożyć. Przekręcił zamek i otworzył jej wejście na klatkę.
- Dzięki za wieczór- uśmiechnęła się niewinnie.
- Następnym razem ty stawiasz. Nie wiedziałem, że jesteś takim wymagającym klientem- obdarzył ją uśmiechem.
- Ważne, żeby mocno kopało i paliło buzię. Czekaj… To będzie kolejny raz?
- Miałem taką nadzieję… - spojrzał niepewnie.
- Nawet jeśli mam chłopaka… tylko ty i ja?
- Dziś było fajnie… -zmarszczył brwi- … prawda?
- Tak, oczywiście.
- No to ustalone- rozpromienił się.
- Dzięki jeszcze raz, dobrze było cię poznać… z tej lepszej strony- wyszczerzyła się i stanęła na palcach, żeby pocałować go w policzek. Kiedy odsuwała się niepotrzebnie spojrzała w jego oczy, a potem na usta, bo nie umiała się opanować. Coś w głębi jej brzucha kazało to zrobić. Pocałowała go delikatnie. Ich usta spotkały się w lekkim i niewinnym buziaku. Był na tyle krótki, że zanim Brian zdążył zareagować, ona nie czekając na odpowiedź, zamknęła za sobą drzwi.
Wbiegła na piętro i weszła do mieszkania. Zdążyła zdjąć kurtkę, kiedy zadzwonił jej telefon. Serce zabiło jej bardzo szybko i zerknęła na wyświetlacz. Ku jej uldze, nie był to gitarzysta. Patrzyła na ekran, gdzie wyświetlało się zdjęcie Matta ze studia, na którym stroi miny. Nie odebrała. Nie chciała teraz rozmawiać z kimkolwiek. Poszła wziąć prysznic, a kiedy czysta i ubrana w piżamę spojrzała ponownie na telefon, widniały informacje o nieodebranym połączeniu i wiadomości z tego samego numeru. Odblokowała ekran i przeczytała:
"Hej mała! Pewnie jeszcze bawisz się z Gatesem, uważaj, ostry z niego zawodnik. Daj znać czy przeżyłaś. A w razie czego chętnie przyjadę i znów ci pomogę. Te dwie ostatnie noce były wyjątkowe.
M."
:O:O:O:O:O:O
OdpowiedzUsuńJa się zamykam w sobie.
czemuuuuuu
UsuńBo masz mega opowiadanie ;c
Usuńbo sie po prostu nie moge zdecydowac hahaha
UsuńBo dobrze to piszesz!!!!!!
Usuńsie zawstydzilam...
UsuńJa mówię poważnie! chce wiecej i wiecej i jeszcze!
UsuńKomiczna akcja ze smietnikiem.
OdpowiedzUsuńBiedna Sam. Z jednej strony Matt, z drugiej Brian i jeszcze do tego ten jej chlopak ... Ale ma dziewczyna ciekawe zycie towarzyskie ;)
Czekam na kolejne
Buziaki, Dorota
Ona mi kogoś przypomina ;> hahaha tak przebiera w tych facetach i przebiera ;D
Usuńze niby kogo :P ... nie mow ze Lauren haha
UsuńMhm, RUCHAĆ WSZYSTKICH ! ;D tyle penisów dookoła ;D
UsuńBez względu na wszystko Shadows 2 - 0 Brian :)
OdpowiedzUsuńSam jak niezdecydowana! ;O ale widzę, że czerpie przyjemność od każdego, cwaniara.
OdpowiedzUsuńwith love,
z.
Team M. na 100%^^ Jak dla mnie najlepiej pasuje do S. Co do niej, to laska umie się ustawić:) Też bym tak chciała, tylko bez psychicznego T. Czekam na next.
OdpowiedzUsuńBuziole, Pat:)