Matt był dżentelmenem. Mimo tego, co zaszło między nim a Sam, nie okazywał złowrogiego podejścia kiedy cała ekipa siedziała w studiu i nagrywała. Na całe szczęście ona i Brian mieli wiele okazji by się spotkać i rozwijać przyjaźń. Tony wiecznie „zapracowany” kolejnymi tatuażami swoich stałych klientek, umożliwiał jej tym randkowanie z gitarzystą. Nie doszło między nimi do niczego więcej poza namiętnymi pocałunkami na pożegnanie. Nie pozwalała na to. Czuła, że to nie fair w stosunku do wokalisty, za co beształa się. W końcu olał ją. Jego strata.
Tego wieczoru ani Tony, ani Brian nie mieli czasu, żeby się spotkać. Postanowiła posiedzieć w swoim łóżku, z kubkiem herbaty i ciekawymi filmami, które obiecała sobie nadrobić. Nie dane było jej nawet rozpocząć pierwszego, kiedy usłyszała domofon. Odłożyła kubek i poszła sprawić kto to.
- To ja. Wpuścisz mnie?- Zdziwiła się, że Matt przyszedł do niej. W końcu wyznaczył granicę, więc nie ma pojęcia czego chciał.
Kiedy wpuściła go do mieszkania, przez chwile patrzyli na siebie. W powietrzu czuć było napięcie. Ale tym razem nie wrogie czy nerwowe, tylko seksualne.
- Słucham… z czym do mnie przyszedłeś?- on widocznie rozglądał się po mieszkaniu.
- Przeszkodziłem ci w czymś?
- Chciałam obejrzeć film… czegoś szukasz? Nikogo tu nie…- nie zdążyła dokończyć zdania, ponieważ niespodziewanie przylgnął do jej ust swoimi i zachłannie ją całował. Nie miała czasu zareagować, a ten przygwoździł ją do ściany i nie przerywał pocałunku. W końcu ocknęła się i lekko go odepchnęła- Matt…! - patrzyła mu w oczy. Była zła. Ale za moment, złość ustąpiła pożądaniu. Przyciągnęła go za koszulkę i tym razem ona wpiła się w jego duże i miękkie wargi.
Przez kolejne nie wiadomo ile czasu, stali tak i dawali upust swojej namiętności. Nie przerywając ruszyli do sypialni zrzucając z siebie kolejne części garderoby. Wylądowali nadzy na łóżku. Pochylał się nad nią i obcałowywał jej szyję, tworząc ścieżkę przez dekolt, zagłębienie między piersiami, aż do paska krótko przyciętych włosów łonowych. Zerknął na nią z dołu. Podpierała się na łokciach, zaglądając za nim, a jej klatka piersiowa unosiła się rytmicznie czekając na jego dalszy ruch. Cwanie uśmiechnął się do niej i po chwili zatopił językiem w jej ciepłej i wilgotnej szparce. Odpowiedziała cichym jękiem, a głowa mimowolnie odchyliła się do tyłu. Liznął ją jeszcze raz sprawdzając reakcję, po czym sprawnie kontynuował. Zdążyła wysapać jego imię, kiedy wsadził w nią dwa palce potęgując doznanie. Zacisnęła pięści na kołdrze i ponownie wydała dźwięk, który znaczył, że zdecydowanie robi jej dobrze. Prowadząc nieustannie ten sam rytm językiem, sprawił, że bardzo szybko wzniosła się na wyżyny. Orgazm dosięgnął jej intensywnie i cała zadrżała wyrywając się spod jego nacisku, ale nieustępliwie trzymał ją za biodra i kontynuował.
- Matt!!!- ponownie jej ciało przeszedł dreszcz przyjemności i spełnienia, więc dał jej spokój. Ustami tworzył kolejną ścieżkę aż do piersi i roztkliwiał się nad smakiem jej sterczących sutków. Pociągnęła go za włosy, żeby na nią spojrzał- pieprz mnie… tak jak lubię…- jej błysk w oku nie pozwolił mu nie spełnić jej życzenia. W momencie wypełnił ją sobą po brzegi. Z jej gardła wydobył się krzyk, a on poruszał biodrami coraz szybciej i coraz mocniej- tak… och, tak! … Mocniej… mocniej… och tak… tak…- Nie umiała się opanować. Nie była fanką wymuszonych jęków godowych, ale jego sprawność i to jak umiał zapanować nad jej ciałem oraz przyjemnością, poprzez odpowiednie stymulowanie jej kobiecości, sprawiało, że odgłosy samowolnie wydobywały się z niej. To był szybki i intensywny numerek. Ich ciała ocierały się o siebie. Byli lepcy oraz zdyszani, jakby przebiegli kilkudziesięciokilimetrowy maraton. Kończyli w pozycji na pieska. Trzymał ją silnie za biodra i obijał biodrami o jej pośladki, wydając przy tym charakterystyczny dźwięk seksu- ciała o ciało. Wbijał się swoją męskością w jej podniecone i pulsujące wnętrze, a kiedy czuł, że zbliża się do finału, dał jej klapsa, aby spotęgować doznania dziewczyny. Momentalnie doszła miażdżąc w dłoniach ramę łóżka, której się trzymała, a jej drżenie pociągnęło za sobą jego rozkosz. Czuła ciepło rozlewające się w niej i padła wykończona na poduszki.
- Pieprze wszystko co powiedziałem wcześniej… tęskniłem…- odwróciła głowę i cmoknęła go czule dalej łapiąc powietrze. Nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Znów miała dylemat. Znów żyła między trójką facetów, a z dwójki musiała zrezygnować. Wbrew pozorom, to nie było takie proste.- Sam… powiedz coś…
- Nie… nie mówmy nic. Nie rozmawiajmy. Nie teraz… teraz jest mi tak dobrze…- smerała jego policzek.
- dobrze…-odpowiedział łagodnie.
Zasnęli. Wpleceni w swoje ciała, ukojeni swoją obecnością.
Obudziła się kolo 10.50. Zerknęła na zegarek i w mig się obudziła.
- Matt… wstawaj… obudź się! No już! - szturała jego ramię. Otworzył leniwie oczy, rozejrzał się i uśmiechnął na jej widok.- Matt za 10 minut powinniśmy być w studiu…a sam dojazd zajmuje 30- wstała i pobiegła do łazienki wziąć prysznic. On zjawił się ubrany obok kabiny, wystawiła mokrą głowę- widzimy się na miejscu?
- Mhm- obdarzył ją czułym i soczystym pocałunkiem- na razie mała- uśmiechnął się i zniknął.
10 minut później biegała po mieszkaniu ubierając się, co nie było łatwe, kiedy w tym samym czasie czesała włosy i myła zęby oraz szykowała kanapkę na drogę. W końcu wzięła kluczyki do samochodu i zatrzaskując drzwi zbiegła na dół i do auta.
Na miejscu okazało się, że część zespołu pracuje już od 8. Postawiła na stole masę kaw, które kupiła po drodze, w ramach przeprosin za spóźnienie. Cały czas czuła wzrok na sobie. Jak zerknęła na Briana, to ten uśmiechał się słodko, jak na Matta, to ten udawał, że nie patrzył. Jak to profesjonaliści, umieli rozdzielić pracę od przyjemności i porzucając wszelkie amory, skupiali się na nagraniu.
Po lunchu zrobili sobie obowiązkową przerwę na papierosa czy jak kto wolał- dotlenienie. Nagle na parkingu koło innych samochodów zaparkował czarny Jeep. Ze środka wysiadł Tony, na nosie miał okulary aviatorki, a w ręku trzymał ciemny materiał. Szybkim krokiem szedł w ich kierunku. Im był bliżej, tym bardziej dało się rozpoznać wściekłość jaka z niego buchała. Obawiając się tego samego, dwoje muzyków stanęło na jego drodze zasłaniając Sam, od której dzieliły go metry.
- Zejść mi z drogi...- warknął.- Sam...- bezskutecznie próbował przebić się przez zaporę.
- T-Tony... co ty tu robisz... -jej głos był niewyraźny.
- Filmy będę oglądać... tak... niezłe te filmy musiały być wieczorem, skoro to znajduję koło twojego łóżka...- rzucił w nią tym, co przed chwilą trzymał w dłoni. Rozłożyła materiał i poznała czarne bokserki Matta. Wytrzeszczyła oczy i spojrzała przerażona na kochanka. Sekundę później wokalista trzymał się za szczękę badając ból jaki odczuwał po uderzeniu, a pozostali muzycy przytrzymywali nowo przybyłego, który ewidentnie wpadł w furię.- Ty skurwysynie! Pieprzysz mi dziewczynę!- wyrywał się, ale kiedy zrozumiał, że nie ma szans, odpuścił. Spojrzał na Sam- pożałujesz... nie tego oczekiwałem po tobie... jesteś zwykłą szmatą... małą dziwką. Kto jeszcze ją tu obracał? Hę...? Proszę bardzo... skoro tak chętnie rozkłada nogi...- zmiażdżył ją wzrokiem, wrócił do samochodu i odjechał wywołując lekkie zamieszanie na ulicy wciskając się w ruch.
- Sam...? - Brian spojrzał na nią z żalem.
- A dajcie wy mi wszyscy święty spokój! - do jej oczy cisnęły się łzy i za chwile zniknęła w studiu.
Przed wejściem panowała cisza. Nikt nic nie mówił. Nikt nie wiedział jak zareagować na zaistniałą sytuację. Tylko dwóch mężczyzn patrzyło się gniewnie w drugiego.
:O będzie klepanie masek! :O
OdpowiedzUsuńNo, w końcu do niej dotarło, że nie może mieć wszystkich! teraz się obawiam, ze po tym wszystkim zostanie sama ;O
OdpowiedzUsuńwith love,
z.
<3
To teraz to się wszystko popieprzyło
OdpowiedzUsuń"kiedy wsadził w nią dwa palce potęgując doznanie" - błaaaagam ... aż mi sie jedno zdjęcie przypomniało
coś nie tak? :C
UsuńDlaczego każdy tu komentuje po jednym zdaniu? Czy ja o czymś nie wiem? o.O I dlaczego nikt nie zauważył, że był hot hott! Ogłaszam to oficjalnie. Kocham Matta w Twoim opo! B. przy nim to takie ciepłe kluchy :/ I czy Ty zauważyłaś, że od ok 4 rozdziału błagam Cię żeby S. zerwała z T., a Ty co? Nic! Jak po tym się do niego wróci, to kupuję bilet do Anglii... Czuj się ostrzeżona ;) Niby S. taka niezdecydowana, ale nie mogę jej mieć tego za złe. Jedynie to, że nie rozstała się z chujakiem T.!!!
OdpowiedzUsuńPisz więcej, bo ja chcę wiedzieć jak to się potoczy!!! Kumasz czaczę?^^
Ogólnie to miodzio <3
Buziole, Pat:)
kumam kumam :D ale zwroc uwage, ze u mnie wszystko dzieje sie bardzo wolno. 8 odcinek, a dopiero.. ile czasu minelo? malo :D
Usuń